Ciałopozytywność, czyli akceptacja, zdrowie i troska


Meryl Streep powiedziała niedawno „Niech nikt nie pozbawia mnie zmarszczek z czoła uzyskanych przez zachwyt nad pięknem życia, ani tych z moich warg, które pokazują ile się śmiałam i ile całowałam, ani worków pod oczami – w nich jest pamięć o tym ile płakałam. Należą do mnie i są piękne”. Ten cytat mógłby być dekalogiem ciałopozytywności. 

Przez wiele lat media oraz współczesna kultura pokazywały idealny oraz wyretuszowany obraz znanych i popularnych osób, które nie mogły sobie pozwolić na żadną skazę. Kanonem piękna stała się perfekcyjnie wyrzeźbiona sylwetka, ciało, które nie doświadczyło cellulitu i rozstępów oraz wolna od widocznych porów i niedoskonałości skóra. Wiele kobiet porównując swój wygląd z nienaturalnie idealnymi, często graficznie poprawianymi ciałami doświadczało frustracji nie mogąc osiągnąć upragnionego wyglądu. Im bardziej ich nieperfekcyjne ciało różniło się od obowiązujących wzorców, tym więcej pojawiało się negatywnych emocji. Kobiety uznały, że ciało jest ich wrogiem, które w bólu i pocie czoła trzeba ujarzmić – odchudzić, wydepilować, wygładzić, ujędrnić oraz wytrenować. Dietetyczki oraz psychodietetyczki działające w ramach Fundacji Kobiety bez Diety mówią, że Polki żyją w świecie pełnym nienawiści do własnego ciała oraz wstydzą się tego, jak wyglądają. Kobiety często też nie patrzą na siebie holistycznie – tak jakby ich fałdka na brzuchu, potężne uda oraz duży nos nie były częściami ich samych, ale oddzielnymi elementami, które się do nich przykleiły.  

Ruch ciałopozytywności mówi o miłości do swojego ciała oraz pogodzenia się ze swoimi kompleksami. Tylko jak to zrobić? Jak można polubić rozstępy na brzuchu, które kobiety na całym świecie próbowały zwalczyć od lat, jak zaakceptować fakt, że skóra na twarzy się zmienia – wiotczeje, traci jędrność i pojawiają się zmarszczki wokół oczu? Po pierwsze należy sobie umysłowość, że pogodzenie się z cielesnością jest procesem i to często długotrwałym. Wiele influenserek, które obecnie mówią o ciałopozytywności podkreśla, że przez lata dochodziły do momentu, w którym mogą przyznać, że lubią siebie takimi, jakimi są i przestały wstydzić się pokazywać swoich „niedoskonałości”. 

Dla osiągnięcia tego stanu akceptacji niezwykle ważna jest próba zrozumienia ile nasze ciało dla nas robi, jak wiele skomplikowanych procesów w nim zachodzi, jaką ma niesamowitą moc i siłę oraz jakie ma możliwości regeneracyjne. Wystarczy przez chwilę zastanowić się, w jaki sposób pokarm, który spożywamy zamieniany jest na paliwo dla dalszego funkcjonowania lub jak ciało regeneruje się po kontuzjach, zranieniach lub poważnych operacjach. Rzadko nachodzi nas refleksja, jak wiele jemu zawdzięczamy i jak fantastycznym organizmem jesteśmy. Może to jest klucz do sukcesu – zrozumienie, że np. brzuch to nie tylko mało jędrna skóra i tłuszcz, ale to niesamowita część ciała, w której np. rosło i rozwijało się dziecko zanim się narodziło. 

Gdy już uświadomimy sobie jak wyjątkowe ciało mamy – oddajmy mu hołd i okażmy naszą miłość. Zaopiekujmy się nim i ukochajmy siebie. Dziś wieczorem możemy na przykład przygotować sobie cudownie relaksującą kąpiel o zapachu drzewa sandałowego lub postawić na minimalizm domowego spa o ekstremalnie wielu korzyściach, czyli wyszczotkowanie ciała. Następnie zafundujmy sobie prysznic kontrastowy, a na koniec dokładnie nawilżmy skórę naturalnym olejkiem do ciała.

Wszyscy lubimy jak okazuje się nam miłość – nasze ciała również!

Lubisz pisać? Wyślij formularz i zostań naszym autorem ✍

Dowiedz się więcej