4 proste rady jak się nie spalić w postanowieniach?

Czy wiesz, że wykonując szereg małych, powtarzalnych czynności, ćwiczysz swoją samokontrolę podobnie jak swoje mięśnie? Wiesz jednak doskonale, że każdy mięsień potrzebuje regeneracji, więc zaplanuj czas na odpoczynek. Poniżej spisałam 4 proste w swym założeniu porady, które wyćwiczą Twoją samokontrolę, a Ty nie spalisz swojego zapału, mięśni i przede wszystkim głowy. Aktywność fizyczna będzie z Tobą cały rok! 

1) Nie wszystko naraz kochanieńka!

Chcesz zacząć biegać, chcesz schudnąć, chcesz nauczyć się zdrowej kuchni. Cudownie! Po pierwsze plan za ogólny, warto go uszczegółowić, aby powyższe wyglądało przykładowo tak:

  • 3 x w tygodniu spróbuję pobiegać
  • w weekendy sięgnę po nowe przepisy kulinarne
  • schudnę 1 kg w miesiącu.

Zdrowy styl życia to połączenie dobrej i dopasowanej do Ciebie diety, ruchu i snu. Dzięki małym zmianom nie zmienisz całego życia od razu, ale nauczysz się trwać w postanowieniach, będziesz je rozwijać, a Twoja samokontrola urośnie w siłę, bo Twój mózg nauczy się rutyny. Poza tym to efekty nas motywują do dalszej pracy, dzięki temu zdrowy styl życia staje się czymś naturalnym.

Realizacja kilku postanowień naraz, to najprostszy przepis na porażkę. Ewa moja przyjaciółka, sportsmenka i psycholożka zarazem wytłumaczyła mi, że samokontrola przypomina funkcjonowanie mięśni … bo tak jak one potrafi ciężko pracować tylko przez określony czas i ulega zmęczeniu (pozostałe analogie płynące z tej metafory są takie, że silną wolę można ćwiczyć i wymaga odpoczynku między intensywnym używaniem, zaś po odpoczynku się regeneruje).

Dlatego właśnie potrzebujemy chwili wytchnienia między jednym a drugim aktem kontroli zachowania i nie powinniśmy narzucać sobie zbyt wielu celów. 

2) Padłaś – popraw koronę i powstań!

Z planu nici, co zrobić? Być elastycznym na zmiany i dopasowywać cele do swoich możliwości! Jeśli zrezygnujesz z realizacji celu w lutym, nie musisz czekać z podjęciem się nowego postanowienia do kolejnego Sylwestra. Lubimy stawiać sobie ambitne cele w okolicach ważnych dat, rocznic czy okrągłych urodzin. Z badań psychologów wynika jednak, że dla kontrolowania hierarchii celów mniej ważne jest, kiedy się tego podejmujemy, a raczej jak często ją wykorzystujemy. Większość trenujących przyzna, że zmuszenie się do porannego biegania jest koszmarem tylko przez kilka pierwszych tygodni, zaś później kontrolowanie pokusy, aby w zamian dłużej podrzemać, w zasadzie nie wymaga większego zaangażowania (robisz to z przyzwyczajenia). Samokontrola wymaga treningu, a ograniczając się do trenowania jej od stycznia do lutego, po kilku latach jej odświętnego używania zapewne posiadasz już spory brzuszek (pozostając przy metaforze samokontroli jako mięśnia). Powinnaś jednak mieć świadomość, dlaczego to robisz, dlaczego CHESZ to zrobić? Aktywność fizyczna a zdrowie ma ze sobą wiele wspólnego.

30 min biegania/marszu 3 x w tygodniu = 2h dłuższe życie! 

To poważne argumenty, potwierdzone wieloma badaniami naukowymi! 

3) Powiedz innym o twoim postanowieniu

O moich planach wie wielu moich przyjaciół. Dlaczego? Bo Ewa podpowiedziała mi bardzo ważne zdanie: oszukujesz częściej siebie niż innych! Wniosek z tego taki, że czasz najwyższy wyjawić swoim najbliższym swój plan na lepsze życie. Wykorzystaj „zakurzoną” stronę na Facebook — zapraszam przy okazji na naszą grupę Kobiety w biegu lub Instagramie, załóż bloga i dziel się małymi/wielkimi krokami!

Przyznasz, że wynegocjować dodatkowe 40 minut drzemki zamiast biegania w deszczu jest dużo prościej, niż z kolegą, który w tym samym czasie czeka na nas na mrozie. Nie bój się mówić swojej rodzinie i swoim znajomym o swoich postanowieniach nawet 3 marca czy 8 września! Ja już oznajmiłam światu, że zamierzam przebiec uliczny maraton w Petersburgu! I czynię to tu po raz kolejny, aby poszło w świat, aby mieć motywacje.

4) Twój cel powinien być konkretny i wymierny

Kup sobie kalendarz, najpiękniejszy z możliwych i zapisz tam w KONKRETACH swoje plany na zmiany. Postanowienia o „chęci bycia lepszą osobą” albo „chęci rozwijania swojego potencjału”, to cele, które nie mają szansy na realizację, bo nie wzbudzają motywacji.

Dopóki nie sprowadzimy naszego postanowienia do mierzalnych rezultatów i powtarzalnych czynności, dopóty cieszyć się możemy, że jesteśmy lepsi niż przed rokiem niczego nie zmieniając. Od celu „Chcę schudnąć” lepszy będzie „Chcę schudnąć dwadzieścia kilogramów”, a jeszcze lepszy jest „Chcę ćwiczyć na siłowni trzy razy w tygodniu”. W myśl zasady „Repetitio est mater studiorum” (powtarzanie jest matką nauki) zadbaj o to, aby realizacja celu wymagała coraz mniej cennych zasobów samokontroli.

Zrzucenie 20 kilogramów jest na tyle odległe, że jest to raczej sfera marzeń i fantazji, które trudno realizować tu i teraz. Jeśli zaczniesz od regularnych wizyt na siłowni, to z czasem zaczniesz się pewnie zachowywać jak jej bywalcy, co w efekcie najprawdopodobniej zbliży Cię do pierwotnego celu, a zabranie się do jego realizacji i jego zautomatyzowanie będzie dużo łatwiejsze.

Mam nadzieję, że Twoje plany, cele, marzenia, padną na podatny grunt i bez większych przeszkód ich realizacja nie będzie dla Ciebie przymusem, a nagrodą za włożony trud! Tego Ci życzę z całego serca,

Marzena Michalec, kobieta w biegu.

Lubisz pisać? Wyślij formularz i zostań naszym autorem ✍

Dowiedz się więcej